czwartek, 17 listopada 2011

Wakacje w mieście cz.V - Ferma strusi w Garczynie






Wakacje w mieście cz.IV - Parada żaglowców.

Podczas naszych pobytów na plaży wypatrzyliśmy płynące po redzie ciekawe żaglowce. Poszperałem trochę w sieci i okazało się, że w Gdańsku na Motławie odbędzie się parada żaglowców. Wybraliśmy się całą rodzinką a po paradzie na lody do "Misia" - mniam.












Adam przy replice "Bounty" podobno zatrudnionej przy jakiejś części "Piratów z Karaibów









To zdjęcie zrobił samodzielnie Adam. W tle najciekawszy okaz parady - replika rosyjskiej fregaty z XVIIIw.





środa, 16 listopada 2011

Wakacje w mieście cz.III - lato na działeczce

Oczywiście w tej historii nie mogło zabraknąć tematu działki. W czasach PRL-u działki były bardzo popularne, niemal jak ruskie dacze. Obecnie działka rodziców (czyli dziadków) nieco podupadła - wiadomo rodzice nam nie młodnieją a my jakoś nie podłapaliśmy ogrodniczego bakcyla. Może juniorzy podłapią ale czy już nie będzie za późno? W każdym razie działka to jedna z wakacyjnych atrakcji bardzo lubianych przez dzieciaki.






Napełniamy basenik...









w zależności od potrzeb mały...












lub duży.










Po kąpieli chwila na małe Pa.















Galeria kwiatów cyknięta przez Mamę.



wtorek, 15 listopada 2011

Wakacje w mieście cz.II - morze nasze morze

W tym roku wyjątkowo prawie całe wakacje spędziliśmy w naszym Brzeźnie. Mogliśmy więc teoretycznie w nieograniczonym zakresie korzystać z uroków plaży. Piszę teoretycznie bo pogoda była w kratkę. Słonecznie było najczęściej wtedy gdy Oskar miał logopedę ale mimo to mieliśmy wiele okazji aby poszaleć. I nawet taki zmarźlak jak ja zwykle stroniący od chłodnej morskiej wody w końcu się przełamałem!



Tradycyjne budownictwo plażowe.








Oskar nasz mors zawsze pierwszy w wodzie!










Glon kurza łapka.












Lekcja pływania z tatą.

poniedziałek, 14 listopada 2011

Wakacje w mieście cz.I - wycieczka do Twierdzy Wisłoujście

W tym roku niestety znów nie udało się wyjechać na żadne wakacje. Wiadomo brak kasy ale też czasu - urlop przeznaczyliśmy tradycyjnie na turnus rehabilitacyjny. To takie nasze małe marzenie. Wyjechać po prostu na wakacje z Adamem i Oskarem. Tak, zwłaszcza z Oskarem - jemu to chyba najbardziej się należy.W końcu on ostatnie wakacje miał 6 lat temu bo na turnusie to wszyscy jakoś odpoczywają tylko on zasuwa.
Mimo to postanowiliśmy spędzić wakacje możliwie ciekawie odkrywając jeszcze nie znane nam atrakcję naszego kochanego Gdańska i okolic. Na początek wybraliśmy się do Twierdzy Wisłoujście. Chcieliśmy popłynąć promem ale okazało się, że kursuje tylko w dni robocze.





O kurcze, wysiadka na przystanku las! Gdzie teraz wycieczko?









W końcu trafiliśmy. Jeszcze tylko drewniany mostek i już możemy szturmować bramę.










Dwaj kanonierzy. Uwaga odpalamy!












A na górę wciągnie baran tata - oczywiście po schodach.











Piękny widok z wieży wynagradza wysiłek. (Nieźle się spompowałem!)











Jeszcze jedna armatka.

poniedziałek, 26 września 2011

Pożegnanie z przedszkolem.


Ehh! te 3 lata pobytu Oskara w przedszkolu zleciały szybko, zbyt szybko. I chociaż okres ten przypominał nieco sinusoidę (tak tak były wzloty i upadki) to najważniejsze, że zakończyliśmy na właściwej fali tj. wznoszącej. Przedszkole nr 77 oceniamy bardzo wysoko, naprawdę profesjonalna kadra i wielkie zaangażowanie a poza tym świetne wyposażenie i naprawdę żal, że takich placówek jest w Polsce zaledwie kilka. A przecież zdesperowani rodzice wydają grube pieniądze na jakieś delfiny i inne bzdety w nadziei, że znajdą jakiś cudowny środek. Gdyby chociaż część z tych pieniędzy przeznaczyć na tworzenie takich placówek byłoby zdecydowanie lepiej.

Wiosenne spacery

W piękną, słoneczną ale zarazem wietrzną i nieco chłodną majówkę wybraliśmy się na wycieczki po naszym mieście. Miała to być rozgrzewka przed wakacjami w mieście (czytaj w następnych postach). Pomysł na pierwszą wycieczkę przyszedł mi do głowy gdy uświadomiłem sobie iż nigdy nie byłem na Górze Gradowej. Szybko wymyśliliśmy marszrutę:
najpierw park między Al.Zwycięstwa i torami, potem czołg T-34 potem Góra Gradowa a na koniec Bastiony na Dolnym Mieście. Oczywiście okazało się, że był to plan zbyt ambitny i bastiony przełożyliśmy na następny dzień.







Tata w parku.








Na pochyłe drzewo wszystkie kozy skaczą.










Hurra! Czołg jest nasz.











Widok z Góry Gradowej.









Rodzinka na szczycie.









Podziwiamy wystawę na Fortach.















Kamienna Grobla między bastionami.
























Widok z bastionu Żubr.








Przy Bramie Nizinnej.