środa, 30 stycznia 2008

Ćwiczenia metodą Domana

Od około roku uczestniczymy w programie fundacji "Daj Szansę" z Torunia. Jest to jedna z trzech placówek na świecie, które prowadzą rehabilitację metodą Domana i mają błogosławieństwo jej autora. Program ten kładzie nacisk na pracę z dzieckiem w domu. To rodzice są głównymi rehabilitantami swojego dziecka. Program składa się z ćwiczeń fizycznych oraz rozwijających zdolności intelektualne.
Do wykonania niektórych ćwiczeń potrzebne są trzy osoby. Niezbędny jest więc udział wolontariuszy. W tej chwili przychodzi do nas kilka dziewczyn - studentek gdańskich uczelni. Dziewczyny są wspaniałe ale przydało by się więcej osób. Wszystkich chętnych serdecznie zapraszamy!
Ćwiczenia są naprawdę proste i nie wymagają żadnych specjalnych umiejętności.




Czworaki na belce













Patterning tułowia











Oskar wyrolowany











hopa hopa na piłce

niedziela, 20 stycznia 2008

Niedługo urodziny Oskara

Już niedługo 4. urodziny Oskara. Tym razem postanowiliśmy z Elą (tzn. mamą jakby kto nie wiedział), że urządzimy je nieco inaczej. Doszliśmy do wniosku, że nasz synek ma mały kontakt z rówieśnikami, postanowiliśmy więc obok tradycyjnej nasiadówki rodzinnej zorganizować imprezkę dla znajomych z małymi dziećmi mniej więcej w wieku naszych pociech. Nasza kochana sąsiadka Pani Teresa zgodziła się udostępnić nam swoje mieszkanie. Mamy nadzieję, że Oskarowi się spodoba i będzie to dla niego miła odmiana od świata dorosłych, ćwiczeń i choroby.

piątek, 18 stycznia 2008

Oskar odkrył prawo Archimedesa

Jakiś czas temu Oskar odkrył prawo Archimedesa - zauważył, że jego ciałko jest w wodzie znacznie lżejsze i łatwiej jest się poruszać. Potrafi już sam siedzieć w wannie a nawet potrafi się obracać i zmieniać pozycję a także ćwiczy wytrwale styl grzbietowy. Od tego momentu trudno jest go wygonić z wanny, najchętniej siedział by godzinami.


wtorek, 15 stycznia 2008

No i powitaliśmy nowy rok!

Mam refleks! Dziś 15.01 ale lepiej późno niż wcale. Oto krótka relacja z sylwestra 2007/2008. Ogólnie to bawiliśmy się świetnie, tym razem w domu za to w przednim towarzystwie. Dzieciaki dotrwały do północy i mogliśmy razem wyjść na plażę. W tym roku ludzi nie było zbyt wielu i to nawet lepiej, było spokojniej i juniorzy się nie wystraszyli.