Przede wszystkim chcielibyśmy bardzo serdecznie podziękować Wszystkim, którzy przekazali swój 1% na rzecz naszego syna.
Ogółem udało nam się zebrać 7.758 złotych i 70 groszy. Kwota wystarczająca na wysłanie synka na 2 turnusy o ile drastycznie nie zdrożeją. Sprawy w fundacji i urzędach skarbowych tak się mają, że pieniądze księgowane są bardzo późno - pod koniec roku (listopad,grudzień).
Jeszcze raz serdecznie dziękujemy i zapraszamy do lektury bloga na pewno zdamy relację o tym w jaki sposób spożytkowaliśmy fundusze i o postępach Oskarka.
piątek, 31 grudnia 2010
Turnusy w 2010r.
W 2010r. udało nam się posłać Oskara na trzy turnusy rehabilitacyjne (czyli mały regres)
1. 23.05.2010r. - 04.06.2010 Małe Gacno ośrodek "Neuron"
1. 23.05.2010r. - 04.06.2010 Małe Gacno ośrodek "Neuron"
środa, 29 grudnia 2010
Nareszcie ruszył program intelektualny!
Po wielu próbach i przymiarkach nareszcie ruszyliśmy z kopyta z częścią intelektualną programu Domana. Teoretycznie wygląda to niepozornie i wydawałoby się, że nie powinno być z tym problemów. Ale tak na prawdę Oskar ma w ciągu dnia tyle zajęć, że wdrożenie każdej następnej procedury było kłopotliwe. No ale w końcu udało się i muszę stwierdzić, że fajnie porządkuje to nam rozkład zajęć. Wiadomo, że komputer jest w środę, dziadków odwiedzamy w niedzielę a w sobotę jest spacer i teatrzyk. Oczywiście nie zawsze wszystko udaje się w 100% ale dzięki temu dzieciaki wiedzą czego można się spodziewać w ciągu 3 najbliższych dni.
Za radą cioci Moniki pedagoga z fundacji poprosilimy przeszkole aby udostępniło nam obrazki wykorzystywane w ich systemie komunikacji alternatywnej, czyli tzw. PCSy

Przykładowy rozkład zajęć.

Spacer, teatrzyk domowy i czytanie wierszyków - to musi być sobota.

Jaka piękna ciastolinowa pizza! Może zostanę kucharzem.

Nie ma jak pobrudzić sobie łapki farbą!

Może pomogę Pracowitej Dziewczynie wyjąć kasztanowe chlebki z pieca. Oskar uczestniczy w przedstawieniu "Pani Zima"

Dekoracje do "Pani Zimy" - piec do pieczenia chleba i jabłoń z gałęziami pełnymi dojrzałych jabłek
Za radą cioci Moniki pedagoga z fundacji poprosilimy przeszkole aby udostępniło nam obrazki wykorzystywane w ich systemie komunikacji alternatywnej, czyli tzw. PCSy

Przykładowy rozkład zajęć.

Spacer, teatrzyk domowy i czytanie wierszyków - to musi być sobota.

Jaka piękna ciastolinowa pizza! Może zostanę kucharzem.

Nie ma jak pobrudzić sobie łapki farbą!

Może pomogę Pracowitej Dziewczynie wyjąć kasztanowe chlebki z pieca. Oskar uczestniczy w przedstawieniu "Pani Zima"

Dekoracje do "Pani Zimy" - piec do pieczenia chleba i jabłoń z gałęziami pełnymi dojrzałych jabłek
Nowa tablica w niecały tydzień!
Z dumą donoszę, że mój system modułowego tworzenia tablicy do programu Domana zadziałał bez zarzutu. Polega to na tym, że oddzieliłem część, która zawiera nazwy ćwiczeń i w razie jakiś zmian wymieniam tylko tę część. Proste i skuteczne. Dzięki temu tablica była gotowa jeszcze w tym samym tygodniu, w którym wróciliśmy z Torunia. I pomyśleć, że do pierwszej tablicy zabierałem się prawie pół roku!
Po raz ósmy w Toruniu
Jak zwykle wyruszyliśmy w niedzielę, zapakowaliśmy się do PKP i muszę stwierdzić, że było bardzo miło. Konduktor otworzył nam przedział dla rodziców z małymi dziećmi (do lat 4) choć teoretycznie się nam to nie należało. Użyliśmy naszego starego wózka "Gemini" ze względu na odczepiane siedzisko, które można wykorzystać jako wygodne siedzonko dla Oskara na czas podróży. Jak zwykle dostaliśmy parę nowych ćwiczeń. Ogólnie wujek Szymon był bardzo zadowolony z postępów Oskara o czym poniżej.
W części intelektualnej mała stagnacja. Postanowiliśmy wspólnie niczego nie dodawać tylko w końcu przyłożyć się do tego co było zadane.




Jak wykonać drabinki bez drabinek?
Wujek Szymon zauważył, że Oskar na belce do raczkowania bardziej śpi niż raczkuje więc postanowił belkę usunąć!
W części intelektualnej mała stagnacja. Postanowiliśmy wspólnie niczego nie dodawać tylko w końcu przyłożyć się do tego co było zadane.




Jak wykonać drabinki bez drabinek?
Wujek Szymon zauważył, że Oskar na belce do raczkowania bardziej śpi niż raczkuje więc postanowił belkę usunąć!
wtorek, 2 listopada 2010
Rekord Świata i nowy sprzęt.
W końcu udało mi się wykonać ostatni(jak na razie - zobaczymy co będzie po wizycie w Toruniu) brakujący sprzęt do ćwiczeń - równoważnię. W tym celu wykorzystałem nadmiar materiału kupionego na pochylnię. Profil na bieguny odrysowałem od torów chińskiej kolejki Adasia i zaniosłem sąsiadowi, który ma wyrzynarkę (Dziękuję!) Pozostaje mi jeszcze obić płytę jakąś wykładziną.
Tak jak przypuszczałem wraz z powrotem wolontariuszy wstąpiły w nas nowe siły. Kilka razy udało się nam zrealizować całą sesję (poza drabinkami, których nadal nie posiadamy).

Równoważnia w całej krasie.

Dumny tata i dumny synek na tle zapełnionej tablicy. Dobra robota chłopaki!
Tak jak przypuszczałem wraz z powrotem wolontariuszy wstąpiły w nas nowe siły. Kilka razy udało się nam zrealizować całą sesję (poza drabinkami, których nadal nie posiadamy).

Równoważnia w całej krasie.

Dumny tata i dumny synek na tle zapełnionej tablicy. Dobra robota chłopaki!
Prawdziwa wartość programu Domana
W wakacje tradycyjnie już realizacja programu mocno kulała. Nie mogliśmy zabrać ze sobą tablicy ani większości sprzętów. Trzon naszych wolontariuszy to studenci z akademików i uczniowie, którzy w tym czasie opuszczają miasto. Wszystko to sprawia, że trudno jest nam zmobilizować się do regularnych ćwiczeń. Dlatego też staraliśmy się aby jak najwięcej zaplanowanych turnusów odbyło się w tym właśnie czasie. W tym roku były to 2 z czterech. Liczyliśmy na to, że turnusy i ćwiczenia 3 razy w tygodniu w ośrodku "Krok po kroku" wystarczą aby podtrzymać formę. Niestety po wakacjach zauważyliśmy pewne obniżenie aktywności fizycznej synka. Oskarek po prostu nam się rozleniwił, mieliśmy nawet obawy czy nie cofnął się trochę pod względem rozwoju fizycznego. Okazuje się, że nic nie jest w stanie zastąpić codziennej solidnej pracy w domu, którą zapewnia realizacja programu.
Oczywiście, ktoś mógłby powiedzieć, że można ćwiczyć w domu nie uczestnicząc w programie. Pewnie jest to prawdą, uważam jednak, że udział wolontariuszy związany z realizacją programu jest nieoceniony. Ludzie naprawdę nie doceniają tego elementu, często na wizytach kontrolnych spotykamy rodziny, które usiłują realizować program w oparciu o własne lub wynajęte siły. Kochani nie tędy droga. Prawdziwi wolontariusze to przeważnie ludzie młodzi, bezinteresowni i ciekawi. Ich udział jest jak powiew ożywczego powietrza. Zapewne nigdy byśmy ich nie spotkali w swoim życiu gdyby nie program.
W programie ważne jest również uporządkowanie i skoordynowanie wysiłku w ramach jednolitego systemu, który obejmuje zarówno stronę fizyczną jak i intelektualną rozwoju dziecka.
Oczywiście, ktoś mógłby powiedzieć, że można ćwiczyć w domu nie uczestnicząc w programie. Pewnie jest to prawdą, uważam jednak, że udział wolontariuszy związany z realizacją programu jest nieoceniony. Ludzie naprawdę nie doceniają tego elementu, często na wizytach kontrolnych spotykamy rodziny, które usiłują realizować program w oparciu o własne lub wynajęte siły. Kochani nie tędy droga. Prawdziwi wolontariusze to przeważnie ludzie młodzi, bezinteresowni i ciekawi. Ich udział jest jak powiew ożywczego powietrza. Zapewne nigdy byśmy ich nie spotkali w swoim życiu gdyby nie program.
W programie ważne jest również uporządkowanie i skoordynowanie wysiłku w ramach jednolitego systemu, który obejmuje zarówno stronę fizyczną jak i intelektualną rozwoju dziecka.
czwartek, 28 października 2010
Niezbyt szczęśliwy powrót
W tym roku nieźle się zasiedzieliśmy na Zaspie. Oskar po wakacjach był na turnusie w Gacnie od końca sierpnia do 10 września. Tak więc nie było sensu wcześniej wracać. Długo oczekiwany powrót z wakacyjnej przerwy na nasze śmieci w Brzeźnie okazał się niezbyt szczęśliwy. Nie dość, że nie zdążyłem skończyć małego remontu łazienki, który zacząłem, kiedy Oskar był na turnusie to jeszcze awaria systemu ogrzewania okazała się poważniejsza niż sądziliśmy. Poza tym dopadły mnie problemy zdrowotne, dały znać o sobie ząbki. Sparaliżowało mi szczękę tak, że musiałem łykać papki, bolało mnie gardło i nie mogłem za dużo mówić. Do tego wszyscy się przeziębiliśmy bo mieszkanie nieźle się wychłodziło. W związku z tym przez pierwszy tydzień nawet się nie rozpakowaliśmy nie mówiąc o realizacji programu.
No ale po każdej burzy musi zaświecić słońce. Awaria ogrzewania nie okazała się ostatecznie tak poważna, zęby przestały boleć, wrócili nasi wolontariusze i wszystko powoli wróciło na właściwe tory.
No ale po każdej burzy musi zaświecić słońce. Awaria ogrzewania nie okazała się ostatecznie tak poważna, zęby przestały boleć, wrócili nasi wolontariusze i wszystko powoli wróciło na właściwe tory.
Nowy rok (przed)szkolny
Ups.. Znowu opuściłem się w aktualizacji bloga. W takim razie najpierw biorę się za nadrabianie zaległości.
Zeszły rok przedszkolny nie był za bardzo udany. W związku z tym, że młodszy braciszek poszedł po raz pierwszy do przedszkola to często chorował i zarażał Oskara. Doszło nawet do spięcia odnośnie zbyt licznych nieobecności Oskara na zajęciach w przedszkolu tak jakbyśmy mogli mieć na to jakiś wpływ. Poza tym narósł konflikt z częścią personelu. Mamy nadzieję, że ten rok będzie lepszy. W każdym razie na jedno w przedszkolu nie mogli narzekać - zawsze chętnie uczestniczyliśmy we wszelkich imprezach i wyjściach organizowanych przez przedszkole, czego nie można powiedzieć o większości rodziców.

Grupa Mrówki zaprasza do budowy mrowiska.

Ślimaczki zapraszają na kapuściane kręgle.

Hop! Hop! Skaczę jak Żabka z kamienia na kamień.

Biedronki pogubiły kropki. Kto im je przywróci.

Lata Ptaszek, gubi piórka. Kto je im przyklei?


To była relacja z imprezy, która odbyła się z okazji rozpoczęcia roku szkolnego w przedszkolu nr 77 w Gdańsku. Po wykonaniu wszystkich zadań związanych z grupami przedszkolnymi wyszliśmy na dwór. Pogoda była bardzo kapryśna ale końcu uśmiechnęło się do nas słońce i mogliśmy pozjeżdżać z synkami na orczyku. Była kupa śmiechu, potem niezbyt smaczny obiad i pora do domu.
Zeszły rok przedszkolny nie był za bardzo udany. W związku z tym, że młodszy braciszek poszedł po raz pierwszy do przedszkola to często chorował i zarażał Oskara. Doszło nawet do spięcia odnośnie zbyt licznych nieobecności Oskara na zajęciach w przedszkolu tak jakbyśmy mogli mieć na to jakiś wpływ. Poza tym narósł konflikt z częścią personelu. Mamy nadzieję, że ten rok będzie lepszy. W każdym razie na jedno w przedszkolu nie mogli narzekać - zawsze chętnie uczestniczyliśmy we wszelkich imprezach i wyjściach organizowanych przez przedszkole, czego nie można powiedzieć o większości rodziców.

Grupa Mrówki zaprasza do budowy mrowiska.

Ślimaczki zapraszają na kapuściane kręgle.

Hop! Hop! Skaczę jak Żabka z kamienia na kamień.

Biedronki pogubiły kropki. Kto im je przywróci.

Lata Ptaszek, gubi piórka. Kto je im przyklei?


To była relacja z imprezy, która odbyła się z okazji rozpoczęcia roku szkolnego w przedszkolu nr 77 w Gdańsku. Po wykonaniu wszystkich zadań związanych z grupami przedszkolnymi wyszliśmy na dwór. Pogoda była bardzo kapryśna ale końcu uśmiechnęło się do nas słońce i mogliśmy pozjeżdżać z synkami na orczyku. Była kupa śmiechu, potem niezbyt smaczny obiad i pora do domu.
środa, 1 września 2010
wtorek, 31 sierpnia 2010
Szlakiem gdańskich fontann - Śródmieście
Gdańskie fontanny nie są może tak piękne i sławne jak te rzymskie no cóż ... są po prostu nasze i mamy je na wyciągnięcie ręki. Jak wyczytałem na oficjalnej stronie miasta mamy obecnie 8 fontann miejskich - 5 w Śródmieściu i 3 we Wrzeszczu. Tego lata postanowiliśmy odwiedzić je wszystkie.

Fontanna Neptuna. Nie ma się co rozpisywać. Ikona miasta, najstarsza i najpiękniejsza ale niestety odgrodzona (w końcu to zabytek) i nie da się nią nacieszyć bezpośrednio.

A to najnowszy gdański nabytek. Fontanna Czterech Kwartałów. Sporo kontrowersji wzbudziła. W necie wyczytałem, że za droga, nieładna i że wielu biednych można by nakarmić. Ja jako biedny stanowczo protestuję. Nakarmię się jakoś sam a fontanna ciekawa, oryginalna i dzieciakom bardzo się spodobała, szczególnie strumienie wytryskujące niespodziewanie w różnych miejscach.


A to fontanna na rogu ulic Grobla II i Szerokiej. Pochodzi z 1965r., czyli z czasów PRL. Bardzo przyjemnie było zmoczyć nogi po całodziennej wędrówce po jarmarku w upalny, słoneczny, letni dzień.



Fontanna na placu Kobzdeja. Dar zaprzyjaźnionego miasta Brema, ufundowana w 1999r.


A na koniec dotarliśmy do tej fontanny z 1933r. na skrzyżowaniu ulic Św.Ducha i Okopowej. Mała, niepozorna i niezbyt ciekawa. Widać ślady usuniętych tablic i napisów. Czyżby wybudowano ją na cześć Adolfa, który w tym roku doszedł do władzy?

Fontanna Neptuna. Nie ma się co rozpisywać. Ikona miasta, najstarsza i najpiękniejsza ale niestety odgrodzona (w końcu to zabytek) i nie da się nią nacieszyć bezpośrednio.

A to najnowszy gdański nabytek. Fontanna Czterech Kwartałów. Sporo kontrowersji wzbudziła. W necie wyczytałem, że za droga, nieładna i że wielu biednych można by nakarmić. Ja jako biedny stanowczo protestuję. Nakarmię się jakoś sam a fontanna ciekawa, oryginalna i dzieciakom bardzo się spodobała, szczególnie strumienie wytryskujące niespodziewanie w różnych miejscach.


A to fontanna na rogu ulic Grobla II i Szerokiej. Pochodzi z 1965r., czyli z czasów PRL. Bardzo przyjemnie było zmoczyć nogi po całodziennej wędrówce po jarmarku w upalny, słoneczny, letni dzień.



Fontanna na placu Kobzdeja. Dar zaprzyjaźnionego miasta Brema, ufundowana w 1999r.


A na koniec dotarliśmy do tej fontanny z 1933r. na skrzyżowaniu ulic Św.Ducha i Okopowej. Mała, niepozorna i niezbyt ciekawa. Widać ślady usuniętych tablic i napisów. Czyżby wybudowano ją na cześć Adolfa, który w tym roku doszedł do władzy?
poniedziałek, 23 sierpnia 2010
niedziela, 22 sierpnia 2010
Co nowego w ZOO?

W tym roku dzięki naszemu gapiostwu (rozładowana bateria w aparacie) musieliśmy powtórzyć tradycyjna wizytę w ZOO.

Za pierwszym razem udało nam się uwiecznić jedynie tego oto rysia.

Piękny krzak perukowca przy wybiegu hipopotamów.

Tym razem żyrafy podeszły obłędnie blisko.

Mimo wszystko kucyki zawsze wzbudzają wielkie emocję.

Zwiadowca surykatek pilnuje aby zwiedzający nie zagrozili reszcie kompanii.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



















