poniedziałek, 22 grudnia 2008
Znowu mała zwłoka
Chyba dopadł mnie ostatnio jakiś kryzys i znowu opuściłem się w aktualizacji strony. Ostatnio sporo się wydarzyło. Byliśmy na fajnej wycieczce z przedszkola, Oskar był na ostatnim tegorocznym turnusie, były jasełka w przedszkolu no i zbliża się koniec roku. Dzisiaj Oskar pierwszy raz pojechał sam na wycieczkę organizowaną przez stowarzyszenie "Krok po kroku" do krainy Św. Mikołaja w Drzewnicy. Trochę wahaliśmy się czy go puścić samego no ale w końcu w przedszkolu też jest bez rodziców. Zdjęcia z tego wydarzenia wkleję jak tylko je otrzymam.



środa, 12 listopada 2008
Nowa zabawa Oskara
Po turnusie w Małym Gacnie Oskar upodobał sobie nową zabawę - zdmuchiwanie świeczki. Do tej pory zajęcie to było tylko jednym z ćwiczeń, które synek musiał wykonywać u logopedy, ale jak tylko dobrze opanował tą umiejętność to zaczął ją traktować jak zabawę. Znalazł nawet sposób na jej nazwanie - jak tylko ma ochotę mówi coś w stylu: "fu!Fu!" i układa usta w odpowiedni sposób.
poniedziałek, 10 listopada 2008
1% Sukces! Sukces!
Okazało się, że pomimo zamieszania związanego ze zmianą przepisów i moich obaw co do rzetelności urzędów skarbowych akcja 1% za rok 2008 zakończyła się sukcesem! Zebraliśmy nawet trochę więcej niż w ubiegłym roku tj. ok. 7.500 zł.
Chciałbym w tym miejscu gorąco podziękować wszystkim darczyńcom.
Chciałbym w tym miejscu gorąco podziękować wszystkim darczyńcom.
niedziela, 9 listopada 2008
Odwiedziny u rodziny
Korzystając z faktu, iż wg. grafiku przypadły mi dwa wolne dni z rzędu postanowiłem odwiedzić rodzinę w Małym Gacnie.
Wyruszyłem w poniedziałek autobusem szynowym piękną trasą przez Kościerzynę. Dotarłem na miejsce tuż przed kolacją. Zastałem ekipę na stołówce, gdy tylko mnie zobaczyli rozległ się wrzask i pisk. Całusom i przytulaniom nie było końca. jak już wszyscy ochłonęliśmy to porozmawiałem sobie z mamą. Oskar radził sobie bardzo dobrze na wszystkich zajęciach. Adaś regularnie wyciągał mamę na obchód sąsiadującego z ośrodkiem gospodarstwa. Właścicielka zaprzyjaźniła się z Adasiem i pozwalała mu wchodzić do stajni i innych pomieszczeń. Czasami mały nieźle się psocił i dawał we znaki, szczególnie w słotne dni, gdy nie mógł wyjść na dwór. Mama stwierdziła, że zdecydowanie woli jeździć całą familią ale z drugiej strony cieszyła się, że dała radę i wiemy iż w razie czego nie musimy zbyt często prosić dziadków aby jeździli z Oskarkiem na turnusy.

Dotarłem na miejsce


Wieczorny szał i zabawa

Na sali rekreacyjnej

"Gospodarz" Adam na obchodzie
Wyruszyłem w poniedziałek autobusem szynowym piękną trasą przez Kościerzynę. Dotarłem na miejsce tuż przed kolacją. Zastałem ekipę na stołówce, gdy tylko mnie zobaczyli rozległ się wrzask i pisk. Całusom i przytulaniom nie było końca. jak już wszyscy ochłonęliśmy to porozmawiałem sobie z mamą. Oskar radził sobie bardzo dobrze na wszystkich zajęciach. Adaś regularnie wyciągał mamę na obchód sąsiadującego z ośrodkiem gospodarstwa. Właścicielka zaprzyjaźniła się z Adasiem i pozwalała mu wchodzić do stajni i innych pomieszczeń. Czasami mały nieźle się psocił i dawał we znaki, szczególnie w słotne dni, gdy nie mógł wyjść na dwór. Mama stwierdziła, że zdecydowanie woli jeździć całą familią ale z drugiej strony cieszyła się, że dała radę i wiemy iż w razie czego nie musimy zbyt często prosić dziadków aby jeździli z Oskarkiem na turnusy.

Dotarłem na miejsce


Wieczorny szał i zabawa

Na sali rekreacyjnej

"Gospodarz" Adam na obchodzie
piątek, 31 października 2008
Plan turnusowy wypełniony w 3/4 - jestem słomianym wdowcem . Turnus w Małym Gacnie 19.10. - 31.10.08
Aby nie narażać Oskarka na kolejną rozłąkę (od poprzedniego turnusu minęło zaledwie 9 dni) postanowiliśmy z mamą, że tym razem pojedzie sama wraz z synkami. Było to dla mamy poważne wyzwanie gdyż do tej pory zawsze jeździliśmy razem. Po głębszym namyśle uznaliśmy jednak, że tak będzie najlepiej. Po pierwsze w ośrodku w Małym Gacnie wszystkie pomieszczenia są na parterze a sale ćwiczeń zgromadzone są w jednym miejscu, po drugie rodzeństwo pojedzie razem i nie będzie powodu do zazdrości.
To już trzeci turnus w tym roku z czterech zaplanowanych! Czyli wszystko idzie w dobrym kierunku, przynajmniej organizacyjnie.
Od tygodnia jestem w domu sam i wcale nie był to dla mnie fajny tydzień. Dużo zajęć:
praca, spotkania i próba. I powroty do pustego mieszkania trochę przygnębiające. Nie zrobiłem nawet 1/3 rzeczy, które sobie zaplanowałem.
To już trzeci turnus w tym roku z czterech zaplanowanych! Czyli wszystko idzie w dobrym kierunku, przynajmniej organizacyjnie.
Od tygodnia jestem w domu sam i wcale nie był to dla mnie fajny tydzień. Dużo zajęć:
praca, spotkania i próba. I powroty do pustego mieszkania trochę przygnębiające. Nie zrobiłem nawet 1/3 rzeczy, które sobie zaplanowałem.
czwartek, 30 października 2008
środa, 29 października 2008
Miles and miles away - wyjazd do Anglii i turnus w Wągrowcu 26.09. - 10.10.08
Po raz pierwszy nasza mała familia rozdzieliła się na tak wielką odległość. Skorzystaliśmy z jedynej w tym roku możliwości odwiedzenia brata mamy i jego rodzinki, która mieszka od kilku lat w Anglii. Oskar pojechał z dziadkiem Kazikiem i babcią Ireną na turnus rehabilitacyjny do Wągrowca (to już jego czwarty wyjazd do tego ośrodka)- relacje i zdjęcia zamieszczę w osobnym wpisie. Ja z resztą rodzinki poleciałem na małe wczasy.
Wujek Marcin i ciocia Madzia oraz kuzyneczki Iga i Majka mieszkają w miasteczku Market Weighton w płn.-wschodniej Anglii u stóp malowniczych wzgórz Yorkshire Wolds.
Mogliśmy pobyć trochę razem, zobaczyć w końcu Maję "na żywo" jak staje na nóżki podpierając się o meble i ściany. Mogłem pograć w różne gry i powygłupiać się z Igą, teraz to już duża panienka (ma 9 lat!). Adaś mógł też nacieszyć się babcią Krysią,która od kilku miesięcy mieszka wraz z ciocią i wujkiem i pomaga przy małej Maji.
Udało się nam też trochę pozwiedzać okolicę. Odwiedziliśmy piękne, historyczne miasto York, gdzie zobaczyliśmy Narodowe Muzeum Kolei, miejską galerię sztuki, muzeum zamkowe, które jest jednym z największych muzeów życia codziennego w Anglii. Weszliśmy na wysoką zamkową wieżę, z której mogliśmy podziwiać panoramę okolicy. Zobaczyliśmy też słynną katedrę York Minster i powłóczyliśmy się trochę po starówce. Odwiedziliśmy między innymi sklep z średniowieczną bronią. W przeddzień wyjazdu wyprawiliśmy się na dłuższą wycieczkę po okolicznych wzgórzach.
Mam nadzieję, że tanie linie długo pozostaną tanimi i będziemy mogli odwiedzać się w miarę regularnie. Następnym razem chcielibyśmy zabrać też Oskara.

Kto powiedział, że w Anglii ciągle pada? Na spacerze po Market Weighton z babcią i Majką

W Narodowym Muzeum Kolei

Zwiedzamy stary York

Przed katedrą w Yorku

Za chwilę wejdziemy na zamkową wieżę

Z wieży spadłem do lochów

Barany Kędziory w wiejskim krajobrazie

Wejście na publiczną ścieżkę przez prywatne pole.

Zaimprowizowane błotne buciki

Pożegnania czas. Na lotnisku w Doncaster.
Wujek Marcin i ciocia Madzia oraz kuzyneczki Iga i Majka mieszkają w miasteczku Market Weighton w płn.-wschodniej Anglii u stóp malowniczych wzgórz Yorkshire Wolds.
Mogliśmy pobyć trochę razem, zobaczyć w końcu Maję "na żywo" jak staje na nóżki podpierając się o meble i ściany. Mogłem pograć w różne gry i powygłupiać się z Igą, teraz to już duża panienka (ma 9 lat!). Adaś mógł też nacieszyć się babcią Krysią,która od kilku miesięcy mieszka wraz z ciocią i wujkiem i pomaga przy małej Maji.
Udało się nam też trochę pozwiedzać okolicę. Odwiedziliśmy piękne, historyczne miasto York, gdzie zobaczyliśmy Narodowe Muzeum Kolei, miejską galerię sztuki, muzeum zamkowe, które jest jednym z największych muzeów życia codziennego w Anglii. Weszliśmy na wysoką zamkową wieżę, z której mogliśmy podziwiać panoramę okolicy. Zobaczyliśmy też słynną katedrę York Minster i powłóczyliśmy się trochę po starówce. Odwiedziliśmy między innymi sklep z średniowieczną bronią. W przeddzień wyjazdu wyprawiliśmy się na dłuższą wycieczkę po okolicznych wzgórzach.
Mam nadzieję, że tanie linie długo pozostaną tanimi i będziemy mogli odwiedzać się w miarę regularnie. Następnym razem chcielibyśmy zabrać też Oskara.

Kto powiedział, że w Anglii ciągle pada? Na spacerze po Market Weighton z babcią i Majką

W Narodowym Muzeum Kolei

Zwiedzamy stary York

Przed katedrą w Yorku

Za chwilę wejdziemy na zamkową wieżę

Z wieży spadłem do lochów

Barany Kędziory w wiejskim krajobrazie

Wejście na publiczną ścieżkę przez prywatne pole.

Zaimprowizowane błotne buciki

Pożegnania czas. Na lotnisku w Doncaster.
niedziela, 26 października 2008
Pierwszy miesiąc w przedszkolu
Male podsumowanie pierwszego miesiąca w przedszkolu. Wydaje się, że Oskar dobrze zaadoptował się do nowej sytuacji. Chętnie bierze udział we wszystkich zajęciach i zabawach, nigdy nie płacze , kiedy go zostawiam tylko zabiera sie niezwłocznie do śniadania. W tym względzie możemy być z niego dumni, jest chyba jedynym dzieckiem w swojej grupie, które je samodzielnie. Musiałem nawet delikatnie (mam nadzieję) zwrócić uwagę aby go nie karmiono. Oskar umie też samodzielnie umyć zęby po śniadaniu, chociaż w tym wypadku samodzielność synka czasami sprawia problemy. Zapomniałem uprzedzić Panie aby nie dawały mu odkręcać i wyciskać pasty z tubki. W rezultacie prawie cała zawartość znalazła się w umywalce. Aha, żeby nie było tak słodko to powiem, że pierwszy raz w swojej karierze rodzica znalazłem się na dywaniku! Otóż w ferworze zabawy zdarza się Oskarowi ugryźć kolegę! Całe szczęście to tylko rzadkie incydenty.
czwartek, 18 września 2008
Wycieczka z przedszkola 17.09.2008
Wczoraj byliśmy na pierwszej wycieczce z naszego przedszkola. Wybraliśmy się całą ekipą, czyli Oskar, Adaś, mama i ja. Odwiedziliśmy gospodarstwo agroturystyczne w Gowidlinie na Kaszubach. Pogoda trochę nie dopisała - było chłodno i przez całą drogę ostro padało. Na szczęście stał się mały cud, jak dojechaliśmy na miejsce deszcz przestał padać.
Na miejscu dzieciaki mogły zobaczyć z czego i jak powstaje chleb. Własnoręcznie uformowały ciasto na rogale i bułeczki, które potem dostały do zjedzenia. Wystąpiła również rodzinna kapela kaszubska "Bas" w okrojonym dwuosobowym składzie a Oskar został pasowany na przedszkolaka żabkę". Zaliczyliśmy też przejażdżkę po okolicy tzw. agrobusem czyli dużą przyczepą ciągniętą przez traktor.
Mimo niesprzyjającej aury wycieczka bardzo nam się podobała. Przy okazji mała dygresja. Jak to często bywa przy takich okazjach byłem jedynym tatą jadącym w niemal całkowicie zapełnionym autokarze. Faceci! czy tak ciężko załatwić sobie wolne, że tylko mi się udało?

A - autobusy! Zapakowaliśmy się do autokaru.

Gę, gę gąska

Pieczemy bułeczki!

3/5 Kapeli kaszubskiej

Jestem już przedszkolakiem!

Agrobus czerwony przez dolinę mknie
Na miejscu dzieciaki mogły zobaczyć z czego i jak powstaje chleb. Własnoręcznie uformowały ciasto na rogale i bułeczki, które potem dostały do zjedzenia. Wystąpiła również rodzinna kapela kaszubska "Bas" w okrojonym dwuosobowym składzie a Oskar został pasowany na przedszkolaka żabkę". Zaliczyliśmy też przejażdżkę po okolicy tzw. agrobusem czyli dużą przyczepą ciągniętą przez traktor.
Mimo niesprzyjającej aury wycieczka bardzo nam się podobała. Przy okazji mała dygresja. Jak to często bywa przy takich okazjach byłem jedynym tatą jadącym w niemal całkowicie zapełnionym autokarze. Faceci! czy tak ciężko załatwić sobie wolne, że tylko mi się udało?
A - autobusy! Zapakowaliśmy się do autokaru.
Gę, gę gąska
Pieczemy bułeczki!
3/5 Kapeli kaszubskiej
Jestem już przedszkolakiem!
Agrobus czerwony przez dolinę mknie
poniedziałek, 15 września 2008
Dwa lata w programie domanowskim.
Właśnie wróciliśmy z kolejnej (to już trzecia) wizyty kontrolnej w fundacji "Daj szansę" w Toruniu. Znowu mogliśmy się cieszyć postępami naszego synka. Od ostatniej wizyty (marzec 2008) Oskar nauczył się już całkiem dobrze pełzać. Co prawda odpycha się głównie lewą nogą ale to zawsze coś. W związku z tym pochylnia do pełzania nie jest już nam potrzebna - zwolni się trochę miejsca w domu.
Oskar stał się także bardziej komunikatywny, nauczył się mówić "tak". Potrafi lepiej określać swoje potrzeby - umie na przykład poprosić o puszczenie swoich ulubionych piosenek. "Dzi" oznacza, że chce posłuchać "Dzik jest dziki" a "dzia" to "Halo Dziadek". Pojawiło się też kilka nowych gestów oznaczających różne czynności takie jak rysowanie, sen itp. Oskar nauczył się też całkiem dobrze rozpoznawać kolory.
W programie czytania globalnego pokazaliśmy już ok. 300 słów i zaczniemy teraz pokazywać wyrażenia dwuwyrazowe np. "Oskar je", "Oskar śpi" itd. Będziemy też wprowadzać powoli liczby i dni tygodnia.
Zobaczymy jak nam pójdzie na następnej wizycie.





Oskar stał się także bardziej komunikatywny, nauczył się mówić "tak". Potrafi lepiej określać swoje potrzeby - umie na przykład poprosić o puszczenie swoich ulubionych piosenek. "Dzi" oznacza, że chce posłuchać "Dzik jest dziki" a "dzia" to "Halo Dziadek". Pojawiło się też kilka nowych gestów oznaczających różne czynności takie jak rysowanie, sen itp. Oskar nauczył się też całkiem dobrze rozpoznawać kolory.
W programie czytania globalnego pokazaliśmy już ok. 300 słów i zaczniemy teraz pokazywać wyrażenia dwuwyrazowe np. "Oskar je", "Oskar śpi" itd. Będziemy też wprowadzać powoli liczby i dni tygodnia.
Zobaczymy jak nam pójdzie na następnej wizycie.
czwartek, 11 września 2008
Jeszcze o 01.09
Ogólnie rzecz biorąc to był dość zwariowany dzień ponieważ oprócz rozpoczęcia roku w przedszkolu czekała nas jeszcze wizyta u okulisty w przychodni na ul. Wejhera. Wyszło na to, że pierwszego dnie w przedszkolu Oskar pobył tylko niecałą godzinkę i już musieliśmy jechać. W przychodni dowiedzieliśmy się na szczęście, że ze wzrokiem małego jest znacznie lepiej. Noszenie okularów pomogło, wada wzroku wyraźnie się zmniejszyła - o żadnej operacji nie ma mowy!
Po wizycie u okulisty postanowiliśmy pojechać do Wrzeszcza aby kupić nowy foliowy śliniak dla Oskara, gdyż stary oddaliśmy do przedszkola. Niestety spotkał nas przykry zawód. Okazało się, że likwidują sklep "Świat dziecka" na ul. Grunwaldzkiej. Robią miejsce dla kolejnego zasranego banku! Ludzie mam do Was małą prośbę - zbojkotujcie tych gnojków. Po co nam kolejny bank? Naprawdę żałuje tego sklepu, kupiliśmy tam sporo fajnych rzeczy dla dzieciaków.
Po wizycie u okulisty postanowiliśmy pojechać do Wrzeszcza aby kupić nowy foliowy śliniak dla Oskara, gdyż stary oddaliśmy do przedszkola. Niestety spotkał nas przykry zawód. Okazało się, że likwidują sklep "Świat dziecka" na ul. Grunwaldzkiej. Robią miejsce dla kolejnego zasranego banku! Ludzie mam do Was małą prośbę - zbojkotujcie tych gnojków. Po co nam kolejny bank? Naprawdę żałuje tego sklepu, kupiliśmy tam sporo fajnych rzeczy dla dzieciaków.
sobota, 6 września 2008
Z nowym rokiem (szkolnym) nowym krokiem
Od pierwszego września nastąpiła wielka zmiana w życiu Oskara i całej rodzinki. Nasza pociecha jest przedszkolakiem! Synek zaczął uczęszczać do przedszkola nr 77 przy ulicy Abrahama w Gdańsku. Skończyło się poranne wylegiwanie, gdyż o 8.00 musimy byś na miejscu. Dobrze, że mamy bezpośredni dojazd tramwajem nr 15. Podróż zajmuje nam ok. pół godziny. Tramwaje tej linii oczywiście nie są niskopodłogowe (jak długo jeszcze!) ale i tak łatwiej wsiąść niż do wysokiego autobusu.
czwartek, 4 września 2008
Końcówka wakacji na brzeźnieńskiej plaży
poniedziałek, 1 września 2008
Przeklęte wakacje
Zakończyły się tegoroczne wakacje. Wbrew pozorom nie jest to dla nas czas wesoły i beztroski. Po pierwsze większość naszych wolontariuszek to studentki z gdańskich akademików i po skończonym semestrze rozjeżdżają się do domów. Zostajemy sami i realizacja programu trochę kuleje. Dopada nas frustracja i zwątpienie.
Po drugie z pewnych względów na okres wakacji opuszczamy nasze mieszkanie i przenosimy się do moich rodziców. W poprzednich latach rodzice większość czasu spędzali na działce i było ok. Ale w tym roku znaczną część wakacji spędziliśmy razem w jednym mieszkaniu (7 osób) i na dłuższą metę było to męczące. A poza tym wszystkim starsi nie mają neta!
Chyba będziemy musieli zrewidować naszą strategię turnusową i próbować się wbijać na terminy letnie. Przynajmniej rehabilitacja Oskara nie ucierpi przez wakacyjne perturbacje.
Po drugie z pewnych względów na okres wakacji opuszczamy nasze mieszkanie i przenosimy się do moich rodziców. W poprzednich latach rodzice większość czasu spędzali na działce i było ok. Ale w tym roku znaczną część wakacji spędziliśmy razem w jednym mieszkaniu (7 osób) i na dłuższą metę było to męczące. A poza tym wszystkim starsi nie mają neta!
Chyba będziemy musieli zrewidować naszą strategię turnusową i próbować się wbijać na terminy letnie. Przynajmniej rehabilitacja Oskara nie ucierpi przez wakacyjne perturbacje.
poniedziałek, 23 czerwca 2008
No i pierwszy tegoroczny turnus już za nami
To już nasza druga wizyta w ośrodku "Neuron" w Małym Gacnie. Przez ten czas ośrodek bardzo się zmienił. Przedtem było ciasno, trzeba było wchodzić po schodach na piętro i korzystać ze wspólnej łazienki. Jednak dzięki temu panowała intymna, niemal rodzinna atmosfera. Teraz to już nie ten "Neuron". Przestronne, nowiutkie pokoje z osobnymi łazienkami, wszystko na parterze. Do tego fajna sala gdzie dzieciaki mogą się pobawić a dorośli posiedzieć wieczorkiem. Tylko atmosfera gdzieś się trochę ulotniła. Jedno pozostało bez zmian - solidna dawka konkretnych ćwiczeń dla Oskara i to jest tak naprawdę najważniejsze.
W zeszłym roku nasz synek nie ze wszystkim dawał sobie radę - zamiast godziny ćwiczeń wytrzymywał tylko ok. 45 min. Nie mógł też ćwiczyć chodzenia w specjalnym chodziku, gdyż po prostu "łamał się" jak scyzoryk. Natomiast w tym roku nie było z tym problemów, zanotowaliśmy więc widoczny sukces w naszej walce.






W zeszłym roku nasz synek nie ze wszystkim dawał sobie radę - zamiast godziny ćwiczeń wytrzymywał tylko ok. 45 min. Nie mógł też ćwiczyć chodzenia w specjalnym chodziku, gdyż po prostu "łamał się" jak scyzoryk. Natomiast w tym roku nie było z tym problemów, zanotowaliśmy więc widoczny sukces w naszej walce.






wtorek, 17 czerwca 2008
Nareszcie jest!
Nareszcie udało mi się skończyć tablicę programową dla Oskara! Zajęło mi to, wstyd się przyznać około roku. Oczywiście chodziło raczej o mobilizację i pomysł bo samo wykonywanie to najwyżej 3-4 dni. Najważniejsze, że w końcu to mamy (aczkolwiek nie jest to wersja w 100 % skończona bo jeszcze dni tygodnia i nagroda dnia).
piątek, 6 czerwca 2008
piątek, 16 maja 2008
Plan turnusów rehabilitacyjnych na 2008 rok
Oto nasze plany odnośnie turnusów rehabilitacyjnych w tym roku. W poniedziałek jedziemy do "Neurona" w Małym Gacnie, czyli od 19.05.2008r. do 30.05.2008r. Następny turnus zaplanowany jest w terminie 27.09.2008r. do 10.10.2008r. w ośrodku "Wielspin" w Wągrowcu, potem w terminie 19.10.2008r. do 30.10.2008r. ponownie w "Neuronie" i na koniec od 30.11.2008r. do 12.12.2008r. w ośrodku "Tratwa" 25 km od Torunia - to nowe dla nas miejsce, nigdy tam jeszcze nie byliśmy. W teorii wszystko wygląda pięknie - oby tylko udało nam się zdobyć pieniądze, każdy turnus to około 4.000 zł licząc dojazd i inne koszty.
czwartek, 15 maja 2008
Oskar w okularach

Witam ponownie po dłuższej przerwie spowodowanej awarią sprzętu i brakiem chęci do życia he he! Nareszcie kupiliśmy Oskarkowi okulary, prezentują się całkiem fajnie. Teraz podczas oglądania książeczek oraz albumów ze zdjęciami Oskar obowiązkowo musi je zakładać. We wrześniu idziemy na wizytę kontrolną do okulisty, może wada wzorku zmniejszy się lub zaniknie.
środa, 16 kwietnia 2008
Ponownie o 1%
Kochani!
Właśnie sprawdziłem stan konta w naszej nowej fundacji i mogę Wam przekazać radosną nowinę - pieniądze trafiają na nasze subkonto, są już nawet pierwsze wpłaty!
Dlatego wszystkim, którzy jeszcze nie rozliczyli się z podatku przypominam, że wciąż mogą pomóc Oskarkowi w jego walce o wyzdrowienie. A oto co należy zrobić:
- w rubrykę 124 PIT wpisujemy nazwę i dane fundacji:
Fundacja Dzieciom "Zdążyć z pomocą" - Centrum Charytatywne 01-685 Warszawa ul.Łomiańska 5,
- w rubrykę 125 PIT wpisujemy nr KRS fundacji
KRS 00000 37 904
Natomiast w rubryce 123 wpisujemy 1% na leczenie Oskar Szulc.
I tyle.
Wszystkim darczyńcom serdecznie dziękujemy.
Właśnie sprawdziłem stan konta w naszej nowej fundacji i mogę Wam przekazać radosną nowinę - pieniądze trafiają na nasze subkonto, są już nawet pierwsze wpłaty!
Dlatego wszystkim, którzy jeszcze nie rozliczyli się z podatku przypominam, że wciąż mogą pomóc Oskarkowi w jego walce o wyzdrowienie. A oto co należy zrobić:
- w rubrykę 124 PIT wpisujemy nazwę i dane fundacji:
Fundacja Dzieciom "Zdążyć z pomocą" - Centrum Charytatywne 01-685 Warszawa ul.Łomiańska 5,
- w rubrykę 125 PIT wpisujemy nr KRS fundacji
KRS 00000 37 904
Natomiast w rubryce 123 wpisujemy 1% na leczenie Oskar Szulc.
I tyle.
Wszystkim darczyńcom serdecznie dziękujemy.
Wypad do klubu
Postanowiliśmy sobie z Elą (czyli mamą dla niewtajemniczonych), że raz w miesiącu bierzemy urlop od trudnej roli rodziców wychowujących niepełnosprawne dziecko. Sprzedajemy juniorków na weekend dziadkom i uderzamy na miasto. W końcu musimy czasem naładować akumulatory pozytywną energią! W marcu byliśmy na koncercie Radio Bagdad i Gentelman! a w kwietniu wybraliśmy się do kina.




niedziela, 6 kwietnia 2008
Ojcowskie zmartwienia
Ostatnio często prześladują mnie natrętne myśli. Co jeszcze złego się wydarzy zanim zanim Oskarek wyzdrowieje. Jakiś czas temu dowiedzieliśmy się, że za 3-4 lata konieczna
będzie operacja bioder aby synek mógł normalnie chodzić. W zeszłym miesiącu okazało się, że ma małą wadę wzroku (astygmatyzm) i będzie musiał zakładać okulary do niektórych czynności (czytanie, oglądanie obrazków, rysowanie itp.) Czasami zastanawiam się co będzie następne, na przykład kręgosłup z powodu wiotkości mięśni bardzo podatny na wykrzywienia. Bardzo mnie to przygnębia.
będzie operacja bioder aby synek mógł normalnie chodzić. W zeszłym miesiącu okazało się, że ma małą wadę wzroku (astygmatyzm) i będzie musiał zakładać okulary do niektórych czynności (czytanie, oglądanie obrazków, rysowanie itp.) Czasami zastanawiam się co będzie następne, na przykład kręgosłup z powodu wiotkości mięśni bardzo podatny na wykrzywienia. Bardzo mnie to przygnębia.
wtorek, 1 kwietnia 2008
Po kolejnej wizycie w Toruniu 12-13.03.
Tym razem jechaliśmy na wizytę do Instytutu w nieco lepszym nastroju. Co prawda nie zrealizowaliśmy programu w 100% ale na pewno spisaliśmy się o niebo lepiej niż za pierwszym razem. Duża w tym zasługa babci Ireny. To ona dała impuls do realizacji programu intelektualnego. Wykonała śliczne ilustracje do bitów obrazkowych, które następnie sumiennie pokazywaliśmy. A jak już zabrałem się do wykonywania podpisów pod obrazkami to i pisanie słów dużym mazakiem poszło gładko. Efekty naszej pracy były dobre - Oskar rozpoznał wszystkie wykonane przeze mnie słowa!
Mamy nadzieję, że na kolejną wizytę przyjedziemy z jeszcze lepiej wykonaną pracą.

Zapakowaliśmy się jakoś do pociągu.

Dzieciaki zmordowane podróżą szybko idą spać

Sprawdzamy wzrok w ciemni

Oskar rozpoznaje słowa

Wujek Szymon zadał nowe ćwiczenia
Mamy nadzieję, że na kolejną wizytę przyjedziemy z jeszcze lepiej wykonaną pracą.

Zapakowaliśmy się jakoś do pociągu.

Dzieciaki zmordowane podróżą szybko idą spać

Sprawdzamy wzrok w ciemni

Oskar rozpoznaje słowa

Wujek Szymon zadał nowe ćwiczenia
Subskrybuj:
Posty (Atom)






