czwartek, 18 września 2008

Wycieczka z przedszkola 17.09.2008

Wczoraj byliśmy na pierwszej wycieczce z naszego przedszkola. Wybraliśmy się całą ekipą, czyli Oskar, Adaś, mama i ja. Odwiedziliśmy gospodarstwo agroturystyczne w Gowidlinie na Kaszubach. Pogoda trochę nie dopisała - było chłodno i przez całą drogę ostro padało. Na szczęście stał się mały cud, jak dojechaliśmy na miejsce deszcz przestał padać.
Na miejscu dzieciaki mogły zobaczyć z czego i jak powstaje chleb. Własnoręcznie uformowały ciasto na rogale i bułeczki, które potem dostały do zjedzenia. Wystąpiła również rodzinna kapela kaszubska "Bas" w okrojonym dwuosobowym składzie a Oskar został pasowany na przedszkolaka żabkę". Zaliczyliśmy też przejażdżkę po okolicy tzw. agrobusem czyli dużą przyczepą ciągniętą przez traktor.
Mimo niesprzyjającej aury wycieczka bardzo nam się podobała. Przy okazji mała dygresja. Jak to często bywa przy takich okazjach byłem jedynym tatą jadącym w niemal całkowicie zapełnionym autokarze. Faceci! czy tak ciężko załatwić sobie wolne, że tylko mi się udało?







A - autobusy! Zapakowaliśmy się do autokaru.










Gę, gę gąska










Pieczemy bułeczki!











3/5 Kapeli kaszubskiej












Jestem już przedszkolakiem!













Agrobus czerwony przez dolinę mknie

poniedziałek, 15 września 2008

Dwa lata w programie domanowskim.

Właśnie wróciliśmy z kolejnej (to już trzecia) wizyty kontrolnej w fundacji "Daj szansę" w Toruniu. Znowu mogliśmy się cieszyć postępami naszego synka. Od ostatniej wizyty (marzec 2008) Oskar nauczył się już całkiem dobrze pełzać. Co prawda odpycha się głównie lewą nogą ale to zawsze coś. W związku z tym pochylnia do pełzania nie jest już nam potrzebna - zwolni się trochę miejsca w domu.
Oskar stał się także bardziej komunikatywny, nauczył się mówić "tak". Potrafi lepiej określać swoje potrzeby - umie na przykład poprosić o puszczenie swoich ulubionych piosenek. "Dzi" oznacza, że chce posłuchać "Dzik jest dziki" a "dzia" to "Halo Dziadek". Pojawiło się też kilka nowych gestów oznaczających różne czynności takie jak rysowanie, sen itp. Oskar nauczył się też całkiem dobrze rozpoznawać kolory.
W programie czytania globalnego pokazaliśmy już ok. 300 słów i zaczniemy teraz pokazywać wyrażenia dwuwyrazowe np. "Oskar je", "Oskar śpi" itd. Będziemy też wprowadzać powoli liczby i dni tygodnia.
Zobaczymy jak nam pójdzie na następnej wizycie.
























czwartek, 11 września 2008

Jeszcze o 01.09

Ogólnie rzecz biorąc to był dość zwariowany dzień ponieważ oprócz rozpoczęcia roku w przedszkolu czekała nas jeszcze wizyta u okulisty w przychodni na ul. Wejhera. Wyszło na to, że pierwszego dnie w przedszkolu Oskar pobył tylko niecałą godzinkę i już musieliśmy jechać. W przychodni dowiedzieliśmy się na szczęście, że ze wzrokiem małego jest znacznie lepiej. Noszenie okularów pomogło, wada wzroku wyraźnie się zmniejszyła - o żadnej operacji nie ma mowy!
Po wizycie u okulisty postanowiliśmy pojechać do Wrzeszcza aby kupić nowy foliowy śliniak dla Oskara, gdyż stary oddaliśmy do przedszkola. Niestety spotkał nas przykry zawód. Okazało się, że likwidują sklep "Świat dziecka" na ul. Grunwaldzkiej. Robią miejsce dla kolejnego zasranego banku! Ludzie mam do Was małą prośbę - zbojkotujcie tych gnojków. Po co nam kolejny bank? Naprawdę żałuje tego sklepu, kupiliśmy tam sporo fajnych rzeczy dla dzieciaków.

sobota, 6 września 2008

Z nowym rokiem (szkolnym) nowym krokiem

Od pierwszego września nastąpiła wielka zmiana w życiu Oskara i całej rodzinki. Nasza pociecha jest przedszkolakiem! Synek zaczął uczęszczać do przedszkola nr 77 przy ulicy Abrahama w Gdańsku. Skończyło się poranne wylegiwanie, gdyż o 8.00 musimy byś na miejscu. Dobrze, że mamy bezpośredni dojazd tramwajem nr 15. Podróż zajmuje nam ok. pół godziny. Tramwaje tej linii oczywiście nie są niskopodłogowe (jak długo jeszcze!) ale i tak łatwiej wsiąść niż do wysokiego autobusu.

czwartek, 4 września 2008

Końcówka wakacji na brzeźnieńskiej plaży

Żeby nie kończyć tematu wakacji tak ponuro to powiem, że sezon wakacyjny zakończyliśmy całą rodzinką na naszej wspaniałej brzeźnieńskiej plaży. Było bardzo fajnie - Oskar wykąpał się w morzu a potem poszaleliśmy na piasku.





Oskar maszeruje do wody
















Jakie wielkie te fale!
































Plażowe szaleństwa.

poniedziałek, 1 września 2008

Przeklęte wakacje

Zakończyły się tegoroczne wakacje. Wbrew pozorom nie jest to dla nas czas wesoły i beztroski. Po pierwsze większość naszych wolontariuszek to studentki z gdańskich akademików i po skończonym semestrze rozjeżdżają się do domów. Zostajemy sami i realizacja programu trochę kuleje. Dopada nas frustracja i zwątpienie.
Po drugie z pewnych względów na okres wakacji opuszczamy nasze mieszkanie i przenosimy się do moich rodziców. W poprzednich latach rodzice większość czasu spędzali na działce i było ok. Ale w tym roku znaczną część wakacji spędziliśmy razem w jednym mieszkaniu (7 osób) i na dłuższą metę było to męczące. A poza tym wszystkim starsi nie mają neta!
Chyba będziemy musieli zrewidować naszą strategię turnusową i próbować się wbijać na terminy letnie. Przynajmniej rehabilitacja Oskara nie ucierpi przez wakacyjne perturbacje.