W tym roku wyjątkowo prawie całe wakacje spędziliśmy w naszym Brzeźnie. Mogliśmy więc teoretycznie w nieograniczonym zakresie korzystać z uroków plaży. Piszę teoretycznie bo pogoda była w kratkę. Słonecznie było najczęściej wtedy gdy Oskar miał logopedę ale mimo to mieliśmy wiele okazji aby poszaleć. I nawet taki zmarźlak jak ja zwykle stroniący od chłodnej morskiej wody w końcu się przełamałem!

Tradycyjne budownictwo plażowe.

Oskar nasz mors zawsze pierwszy w wodzie!

Glon kurza łapka.

Lekcja pływania z tatą.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz