Dla tych co nie lubią wypełniać PITów i robią to na ostatnią chwilę (witajcie bratnie dusze!).Jeszcze raz o 1% na rzecz Oskara.
Niezmiennie bardzo na Was liczymy drodzy przyjaciele.
Przekazanie 1% z podatku nic nie kosztuje a może nam bardzo pomóc w wypełnieniu planu turnusów, które są bardzo istotnym elementem terapii Oskarka. Aby tego dokonać należy w swym rozliczeniu rocznym PIT za 2009 rok w części „WNIOSEK O PRZEKAZANIE 1% PODATKU NALEŻNEGO NA RZECZ OPP" wpisać:
1. Nazwę Organizacji Pożytku Publicznego(OPP)
FUNDACJA DZIECIOM „ZDĄŻYĆ Z POMOCĄ" UL. ŁOMIAŃSKA 5 , 01-685 WARSZAWA
2. Numer Krajowego Rejestru Sądowego (KRS): 0000037904
3. Wnioskowaną kwotę podatku, nie wyższą niż 1% należnego podatku (po zaokrągleniu do pełnych dziesiątek groszy w dół).
4.W części" INNE INFORMACJE..." lub "Informacje uzupełniające" Proszę wpisać : 1% dla Oskara Szulca.
Pole to w zależności od formularza PIT ma numer:
PIT 28 - poz.133,
PIT 36 - poz.309,
PIT 36L - poz.109,
PIT 37 - poz.128,
PIT 38 - poz. 62.
Serdecznie dziękujemy za każdą nawet najmniejszą wpłatę! Jednocześnie pragniemy wyjaśnić iż fundacja zwraca tylko wydatki na cele statutowe (rehabilitacja, sprzęt do rehabilitacji, lekarstwa, sprzęt ortopedyczny itd.) udokumentowane fakturami tak więc żadna złotówka nie zostanie zmarnowana.
środa, 21 kwietnia 2010
Adaś przedszkolakiem!
Od niespełna dwóch miesięcy Adaś uczęszcza do przedszkola! Stało się tak dzięki pomocy pani Steni i dobrej woli przedszkola u Sióstr Benedyktynek. Stres adaptacyjny powoli zanika, na początku synek szedł z płaczem i trzeba było go zostawiać niemalże siłą. Stopniowo zaczął się oswajać. Najgorzej zawsze było rano - "Ja nie chcę iść do przedszkola!!!" ale pytany jak było przeważnie odpowiada, że dobrze. Przyjąłem taką strategie odprowadzania, że aby zmniejszyć stres i odwrócić uwagę synka opowiadam mu różne ciekawostki o świecie. Adaś uwielbia taką grę edukacyjną o podróżowaniu, opowiadałem mu więc o Afryce, Wielkim Murze Chińskim, terakotowej armii o Australii itd. Niestety Adaś zawziął się w jednym - nie chce nic jeść w przedszkolu.
wtorek, 20 kwietnia 2010
Rozpad zespołu Kevin Arnold
Ostatnio wydarzenia następują z taką prędkością, że ze swoim żółwim tempem zamieszczania postów znowu zostałem daleko w tyle. Postanowiłem jednak trochę wziąć się w garść, z tym że chronologia wydarzeń pewnie trochę rozminie się z kolejnością zamieszczania postów.
Jakkolwiek bądź na ostatnim spotkaniu we wtorek 17.03.2010r. Mateusz, założyciel zespołu i jego główna siła napędowa (przynajmniej do 2008r. bo w ostatnim czasie to raczej Nicolas przejął stery) postanowił zakończyć z nami współpracę. Tak po prostu, oznajmił nam i już. Nasza 11. letnia historia wspólnego grania zakończyła się. Stało się to nieefektownie, pełzająco (z Tomkiem niestety rozmawiałem tylko telefonicznie bo nie był obecny na wtorkowym spotkaniu). Mam spory niedosyt, czułem się przez kilka dni jakbym był po rozwodzie. Zdaję sobie sprawę, że sprawy już od dłuższego czasu nie układały się najlepiej. Ciągły brak czasu któregoś z nas, próby raz w miesiącu, brak koncertów i pieniędzy na poważniejszą działalność. Mimo to czuje się dziwnie, granie w tym zespole i z tymi ludźmi było bardzo ważną częścią mojego życia. Myślałem, że uda nam się jakoś lepiej podsumować ten etap naszego życia. Na przykład nagrywając ostatnią płytę czy chociaż grając pożegnalny koncert.
Teraz próbuję sformować nowy zespół z Nicolasem, chcemy wykorzystać te nagrania, które z takim wysiłkiem dokonaliśmy. Szkoda, żeby to poszło na marne. Czas pokaże czy nam się uda i czy ja się w tym na nowo odnajdę.
Jakkolwiek bądź na ostatnim spotkaniu we wtorek 17.03.2010r. Mateusz, założyciel zespołu i jego główna siła napędowa (przynajmniej do 2008r. bo w ostatnim czasie to raczej Nicolas przejął stery) postanowił zakończyć z nami współpracę. Tak po prostu, oznajmił nam i już. Nasza 11. letnia historia wspólnego grania zakończyła się. Stało się to nieefektownie, pełzająco (z Tomkiem niestety rozmawiałem tylko telefonicznie bo nie był obecny na wtorkowym spotkaniu). Mam spory niedosyt, czułem się przez kilka dni jakbym był po rozwodzie. Zdaję sobie sprawę, że sprawy już od dłuższego czasu nie układały się najlepiej. Ciągły brak czasu któregoś z nas, próby raz w miesiącu, brak koncertów i pieniędzy na poważniejszą działalność. Mimo to czuje się dziwnie, granie w tym zespole i z tymi ludźmi było bardzo ważną częścią mojego życia. Myślałem, że uda nam się jakoś lepiej podsumować ten etap naszego życia. Na przykład nagrywając ostatnią płytę czy chociaż grając pożegnalny koncert.
Teraz próbuję sformować nowy zespół z Nicolasem, chcemy wykorzystać te nagrania, które z takim wysiłkiem dokonaliśmy. Szkoda, żeby to poszło na marne. Czas pokaże czy nam się uda i czy ja się w tym na nowo odnajdę.
środa, 14 kwietnia 2010
Wyjazd małżeński do Połchowa
Kilka lat temu postanowiliśmy sobie z mamą, że raz do roku postaramy się znaleźć czas i fundusze na krótki wypad za miasto tylko we dwoje. Chcieliśmy po prostu znaleźć przestrzeń, w której moglibyśmy zregenerować siły, pobyć chwilę ze sobą, wyciszyć się i umocnić nasz związek. Jak do tej pory sztuka ta udała nam się dwa razy. W styczniu 2008r. byliśmy w Kożyczkowie k. Chmielna a w tym roku (20-21.02.2010) w Połchowie k.Redy

W lasach Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego


Zamarznięta Zatoka Pucka

Pałac Sobieskich w Rzucewie

Pałac w Rekowie

W lasach Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego


Zamarznięta Zatoka Pucka

Pałac Sobieskich w Rzucewie

Pałac w Rekowie
Subskrybuj:
Posty (Atom)
