W tym roku niestety znów nie udało się wyjechać na żadne wakacje. Wiadomo brak kasy ale też czasu - urlop przeznaczyliśmy tradycyjnie na turnus rehabilitacyjny. To takie nasze małe marzenie. Wyjechać po prostu na wakacje z Adamem i Oskarem. Tak, zwłaszcza z Oskarem - jemu to chyba najbardziej się należy.W końcu on ostatnie wakacje miał 6 lat temu bo na turnusie to wszyscy jakoś odpoczywają tylko on zasuwa.
Mimo to postanowiliśmy spędzić wakacje możliwie ciekawie odkrywając jeszcze nie znane nam atrakcję naszego kochanego Gdańska i okolic. Na początek wybraliśmy się do Twierdzy Wisłoujście. Chcieliśmy popłynąć promem ale okazało się, że kursuje tylko w dni robocze.

O kurcze, wysiadka na przystanku las! Gdzie teraz wycieczko?

W końcu trafiliśmy. Jeszcze tylko drewniany mostek i już możemy szturmować bramę.

Dwaj kanonierzy. Uwaga odpalamy!

A na górę wciągnie baran tata - oczywiście po schodach.

Piękny widok z wieży wynagradza wysiłek. (Nieźle się spompowałem!)

Jeszcze jedna armatka.