wtorek, 31 sierpnia 2010

Szlakiem gdańskich fontann - Śródmieście

Gdańskie fontanny nie są może tak piękne i sławne jak te rzymskie no cóż ... są po prostu nasze i mamy je na wyciągnięcie ręki. Jak wyczytałem na oficjalnej stronie miasta mamy obecnie 8 fontann miejskich - 5 w Śródmieściu i 3 we Wrzeszczu. Tego lata postanowiliśmy odwiedzić je wszystkie.




Fontanna Neptuna. Nie ma się co rozpisywać. Ikona miasta, najstarsza i najpiękniejsza ale niestety odgrodzona (w końcu to zabytek) i nie da się nią nacieszyć bezpośrednio.








A to najnowszy gdański nabytek. Fontanna Czterech Kwartałów. Sporo kontrowersji wzbudziła. W necie wyczytałem, że za droga, nieładna i że wielu biednych można by nakarmić. Ja jako biedny stanowczo protestuję. Nakarmię się jakoś sam a fontanna ciekawa, oryginalna i dzieciakom bardzo się spodobała, szczególnie strumienie wytryskujące niespodziewanie w różnych miejscach.






















A to fontanna na rogu ulic Grobla II i Szerokiej. Pochodzi z 1965r., czyli z czasów PRL. Bardzo przyjemnie było zmoczyć nogi po całodziennej wędrówce po jarmarku w upalny, słoneczny, letni dzień.
































Fontanna na placu Kobzdeja. Dar zaprzyjaźnionego miasta Brema, ufundowana w 1999r.

























A na koniec dotarliśmy do tej fontanny z 1933r. na skrzyżowaniu ulic Św.Ducha i Okopowej. Mała, niepozorna i niezbyt ciekawa. Widać ślady usuniętych tablic i napisów. Czyżby wybudowano ją na cześć Adolfa, który w tym roku doszedł do władzy?

niedziela, 22 sierpnia 2010

Co nowego w ZOO?



W tym roku dzięki naszemu gapiostwu (rozładowana bateria w aparacie) musieliśmy powtórzyć tradycyjna wizytę w ZOO.







Za pierwszym razem udało nam się uwiecznić jedynie tego oto rysia.










Piękny krzak perukowca przy wybiegu hipopotamów.











Tym razem żyrafy podeszły obłędnie blisko.











Mimo wszystko kucyki zawsze wzbudzają wielkie emocję.









Zwiadowca surykatek pilnuje aby zwiedzający nie zagrozili reszcie kompanii.

środa, 11 sierpnia 2010

Wakacje w mieście - Tram Tour

Jedną z atrakcji proponowanych turystom w Gdańsku jest przejażdżka zabytkowym tramwajem z 1952r. Postanowiliśmy zafundować sobie podróż sentymentalną (takie tramwaje jeździły jeszcze w mieście gdy byliśmy w wieku naszych pociech) a frajdę dzieciakom.
Gdy tramwaj zaturkotał na torach, pomachaliśmy i zatrzymał się na naszym przystanku. Z kłopotami zapakowaliśmy się do środka, motorniczy zakręcił wajchą i w drogę!
















poniedziałek, 9 sierpnia 2010

Trening toaletowy!

Uwaga uwaga! Wielka chwila dla Oskara, w końcu zaczęliśmy trening toaletowy. Muszę powiedzieć, że idzie nieźle choć oczywiście w powolnym tempie. Wymyśliłem taki patent. Rano wyciągamy nocną pieluchę i zakładamy majtki, następnie ustawiam alarmy w komórce co 35 - 40 minut. Zauważyłem, że tyle Oskar może spokojnie wytrzymać. Jest siku1, siku2 i siku3. Mówię Oskarkowi, że jak zadzwoni dzwonek to idziemy na tronik ale też, że jak będzie chciał to ma wołać. Oczywiście nie zawsze się udaje ale nie jest źle. Czasami nawet cały dzień i ani razu się nie zamoczy no i co raz częściej zaczyna wołać. Tylko nie wiem jak to będzie na turnusie. Wyjeżdżamy pod koniec sierpnia.

wtorek, 3 sierpnia 2010

Wolontariusze 2009/2010

Ostatnio przeczytałem na naszym regionalnym portalu Trojmiasto.pl dyskusję na temat wolontariatu. Ogólne przesłanie było wolontariusz = frajer, poza tym poplątanie i brak zrozumienia tematu. Znaczna część postów była o bezpłatnych praktykach i stażach, czyli czymś co z wolontariatem nie ma nic wspólnego. Wszak staże i praktyki odbywa się dla jakieś korzyści choćby była ona iluzoryczna (kłaniają się frajerzy), natomiast wolontariat to działanie z potrzeby serca, dla jakieś idei lub wspólnoty lokalnej itd. Przestałem się dziwić, że nie jest tak łatwo znaleźć ekipę. Tym większy szacunek dla naszej wspaniałej paczki. Oprócz uwiecznionych na zdjęciach także niezawodnych Janka i Wojtka (patrz zeszły rok) oraz innych osób sporadycznie pomagających- Agnieszki jednej i drugiej oraz Kasi. No i na koniec wymienię naszych wspaniałych sąsiadów Państwo Świtałowie (p.Teresa, p.Rysiu, Jakub i Basia)




Kamil - kurs fotografii komórkowej jako motywator do ćwiczeń.












Mateusz, Piesio, Adam i Mama dopingują Oskara do marszu po belce.











Marysia i Oskar - to chyba miłość?









Ania poznaje "Blokusa" - chwila relaksu po ćwiczeniach.

poniedziałek, 2 sierpnia 2010

Oskar na "Tratwie" 27.06. - 09.07.2010r.

Na drugi turnus Oskar pojechał w towarzystwie dziadków do Steklinka pod Toruniem. Pomimo straszliwego upału młody jakoś dawał radę. A oto zdjęciowa relacja.




Oskar na sali.









Ćwiczymy nóżkę.











Jestem kotkiem!










Życie towarzyskie kwitnie.











Jeszcze kilka zdjęć z analogowego aparatu babci i dziadka czeka na zeskanowanie. Wkrótce je zamieszczę.