niedziela, 31 stycznia 2010

Hej chłopaki i dziewczynki dzis są moje urodzinki!

Jako że sytuacja finansowa trochę się ostatnio skomplikowała postanowiliśmy urządzić urodziny Oskara tradycyjnie w domu. Jednak tym razem zadbaliśmy o towarzystwo dzieci i zaprosiliśmy przyjaciółkę Mamy - Agnieszkę wraz z rodzinką. Oczywiście nie mogło zabraknąć babci i dziadka. Postanowiliśmy także zaprosić państwo Gulkowskich naszych przyjaciół i dobrodziei. Chcieliśmy się w ten sposób chociaż częściowo odwdzięczyć za pomoc jaką nam udzielają.




Tort tym razem w postaci lokomotywy Tomka.









Nasi goście.











Motylowe ciasto babci!




















Nowy, wielki kudłaty przyjaciel od Państwa Gulkowskich.























Oskar dostaje prezenty!













Partyjka tęczowych węży.






Ostatnie tegoroczne fajerwerki na cześć Oskara!!!

6 lat minęło jak jeden dzień

W tym miejscu chciałbym podsumować ostatnie sześć lat mojego życia. Początek tego okresu znaczą narodziny Oskara, mojego pierworodnego synka. Narodzinom towarzyszyła niewypowiedziana radość. Byłem obecny na sali (choć nie od początku, zanim dojechałem i zostałem wpuszczony minęła godzina) i gdy po pełnym napięcia oczekiwaniu ukazała się główka syna, łzy wzruszenia pojawiły się w kącikach oczu. Następne sześć miesięcy to bez wątpienia jeden z najszczęśliwszych okresów mojego życia. Lubiłem kąpać i nosić na rękach nasze maleństwo. Pamiętam, że gdy wiele lat wcześniej patrzyłem jak niektórzy koledzy zajmowali się swoimi pociechami to wydawało mi się, że trzymanie tych kruchych i delikatnych istotek jest czymś niebezpiecznym i ryzykownym. Gdy przyszła na mnie kolej wszystko okazało się łatwe, proste i naturalne. Ten błogi czas zakończył się naszymi pierwszymi wspólnymi wakacjami w Stegnie gdańskiej (a zarazem przedostatnimi, później już tylko turnusy).
Potem atmosfera zaczęła się zagęszczać aż wreszcie choroba Oskara pojawiła się na horyzoncie jak czarna gradowa chmura, która z pięknego słonecznego dnia potrafi zrobić noc. Mama pogrążyła się w rozpaczy, oboje z wielką determinacją rozpoczęliśmy walkę o pełne wyzdrowienie synka. Początkowo wydawało nam się, że jest on niepełnosprawny w małym stopniu. W wózku wyglądał na normalnego, ślicznego i zdrowego chłopczyka, tak że nikt się za nami nigdy nie oglądał. Wydawało się, że jeszcze tylko trochę wysiłku i będzie dobrze. Niestety rzeczywistość okazała się brutalna, wszystkie dzieciaki niepełnosprawne w lekkim stopniu dawno już samodzielnie chodzą i mówią (lepiej lub gorzej ale jednak) a Oskar rozwija się bardzo powoli aczkolwiek co jakiś czas odnosi swoje małe sukcesy. fakt ten powoli i systematycznie podkopywał nasze siły, czarne chmury gęstniały i gęstniały. Szczerze mówiąc przeżywaliśmy poważny kryzys. Uratowała nas miłość, dojrzałość emocjonalna i wytrwałość.
Gdy Oskar miał 3 lata zdecydowaliśmy się na drugie dziecko. Było parę powodów, po pierwsze chcieliśmy żeby Oskar miał rodzeństwo (w końcu nie będziemy żyć wiecznie), chcieliśmy też skupić myśli na czymś innym niż choroba Oskara.
I rzeczywiście narodziny Adasia były jak promień słońca, który rozproszył ciemności. Choć były potem upadki i wzloty to wydaje mi się, że wszystkim nam udało się oswoić trudną rzeczywistość. Wiemy, że być może Oskar nigdy nie wyzdrowieje w 100% ale nie poddajemy się. Walczymy o jak największe usprawnienie synka, o to aby jak najbardziej zbliżyć się do tej setki.

czwartek, 21 stycznia 2010

Podaruj 1% dla Oskara!

Zbliża się czas rozliczenia podatku i jak zwykle liczymy na Waszą pomoc moi mili. Przekazanie 1% z podatku nic nie kosztuje a może nam bardzo pomóc w wypełnieniu planu turnusów, które są bardzo istotnym elementem terapii Oskarka. Aby tego dokonać należy w swym rozliczeniu rocznym PIT za 2009 rok w części „WNIOSEK O PRZEKAZANIE 1% PODATKU NALEŻNEGO NA RZECZ OPP" wpisać:
1. Nazwę Organizacji Pożytku Publicznego(OPP)
FUNDACJA DZIECIOM „ZDĄŻYĆ Z POMOCĄ" UL. ŁOMIAŃSKA 5 , 01-685 WARSZAWA
2. Numer Krajowego Rejestru Sądowego (KRS): 0000037904
3. Wnioskowaną kwotę podatku, nie wyższą niż 1% należnego podatku (po zaokrągleniu do pełnych dziesiątek groszy w dół).
4.W części" INNE INFORMACJE..." lub "Informacje uzupełniające" Proszę wpisać : 1% dla Oskara Szulca.
Pole to w zależności od formularza PIT ma numer:
PIT 28 - poz.133,
PIT 36 - poz.309,
PIT 36L - poz.109,
PIT 37 - poz.128,
PIT 38 - poz. 62.

Serdecznie dziękujemy za każdą nawet najmniejszą wpłatę! Jednocześnie pragniemy wyjaśnić iż fundacja zwraca tylko wydatki na cele statutowe (rehabilitacja, sprzęt do rehabilitacji, lekarstwa, sprzęt ortopedyczny itd.) udokumentowane fakturami tak więc żadna złotówka nie zostanie zmarnowana.

piątek, 15 stycznia 2010

Imprezy karnawałowe i moja działalność społeczna.

Jakby mało było mi zajęć od dwóch lat jestem członkiem zarządu Koła Pomocy Dzieciom i Młodzieży Niepełnosprawnej Ruchowo przy TPD w Gdańsku. Na razie nie udzielam się zbyt mocno. Raz na jakiś czas przychodzę na zarząd i organizuję raz do roku imprezę mikołajkowo - karnawałową dla naszych dzieciaków i nie tylko. W zeszłym roku była to "Magiczna podróż muzyczna przez 5 kontynentów" a w tym "Przygoda na Dzikim Zachodzie".





Pokaz tańca irlandzkiego.









Afrykański zespół Aka-Chukwu w akcji.













Mały kurs bębnienia.











DJ Tata zapodaje!










Wódz Oskar po malowaniu twarzy.












Zaraz złapię rybkę na indiańską wędkę!











A teraz zarzucę lassem!










Oskar i indiański flecista.












Kącik gier planszowych uruchomiony.












DJ Wieśniak zapodaje country!

czwartek, 14 stycznia 2010

Nowa tablica w rekordowo krótkim czasie!

Wow! Udało się wykonać nową tablice do programu Domana w niecałe trzy tygodnie od naszego pobytu w Toruniu, zazwyczaj zabierałem się do tego po kilku miesiącach albo na kilka dni przed wyjazdem na kolejną wizytę. Teraz wpadłem na pomysł modułowej konstrukcji. Wyciąłem samo pole z ćwiczeniami a zostawiłem nagłówek i miejsce na kropki. Mam nadzieję, że dzięki temu będzie mi łatwiej wprowadzać zmiany.



Tablica w trakcie operacji.














I zaraz po.

środa, 13 stycznia 2010

Szczęśliwego Nowego Roku!!!









Metropolia jest Okey

Dzięki temu iż udało nam się wystąpić na tej zacnej imprezie (28.12.2009r. w klubie "Ucho" w Gdyni) być może moja kariera sceniczna nie zakończy się w tym roku. To był nasz najbardziej opłacalny występ bez dwóch zdań. Zarobiliśmy na małą sesyjkę nagraniową, w trakcie której mamy zamiar nagrać dwie piosenki. Mam nadzieję, że chwycą i zacznie się dziać trochę więcej. Bo ostatnio zespół zaszył się bardzo głęboko w swojej piwnicy.





Małą rozgrzewka.








Mati stroi się przed występem













Kevin Arnold w akcji, jakość kiepska ale no cóż zdjęcie zrobione zwykłym kodaczkiem z ciemnym obiektywem.

piątek, 1 stycznia 2010

Noworoczne refleksje

Podsumowując miniony rok przede wszystkim chciałbym podziękować wszystkim ludziom, którzy nas wspierali i pomagali nam w walce o zdrowie naszego syna.
Po pierwsze Pan Janusz Gulkowski, który jest przedsiębiorcą z Sopotu i człowiekiem wielkiego serca, pomagającym bezinteresownie nie tylko nam. Pana Janusza poznałem w mojej byłej pracy. Był klientem,kupował telewizor plazmowy ale jak się okazało nie dla siebie tylko dla emerytowanego księdza po wylewie, którym opiekuje się od lat(choć nie jest on wcale członkiem rodziny). Mnie poprosił o pomoc przy zamontowaniu i ustawieniu sprzętu. Podczas tej pracy wspomniałem o Oskarze i naszych problemach. Pan Janusz postanowił, że nam pomoże. Od tego czasu wspiera nas finansowo a jego dwaj synowie Janek i Wojtek zostali naszymi wolontariuszami. Z całego serca dziękujemy Panie Januszu!
Drugą osobą, o której chciałem napisać jest Pan Roman Gąsienica - brzeźnieński działacz społeczny. pan Roman napisał o naszej rodzinie w lokalnej gazetce parafialnej a także pomaga nam od czasu do czasu. Dzięki tej publikacji zgłosiło się kilka następnych osób do pomocy. Pani Róża i Pani Krysia były przez rok naszymi wolontariuszkami i przynosiły od czasu do czasu prezenty dla dzieciaków (Pani Krysiaczyni to nadal). Dostaliśmy również darmowy wstęp do siłowni dla niepełnosprawnych "U Sławka" przy Al.Gen. Hallera.
Na koniec chciałem podziękować moim rodzicom czyli babci Irenie i dziadkowi Kazikowi. Bez ich pomocy nasze życie byłoby o wiele trudniejsze. Ogarniają oni całą logistykę na terenie Gdańska tzn. zawożą Oskara z przedszkola na wszystkie dodatkowe zajęcia, ponadto jeżdżą z synkiem na turnusy wtedy, gdy my nie możemy. Zafundowali również pierwszy zeszłoroczny turnus (oraz kilka w latach ubiegłych).
No i zupełnie na sam koniec chciałem podziękować wszystkim! znajomym i nieznajomym, którzy wpłacili 1% podatku na rzecz Oskara.

Święta, święta

Są ludzie, którzy nie przepadają za świętami. Mogę to zrozumieć - nerwowa przedświąteczne atmosfera, mania porządkowa a wymiar duchowy dawno już rozmył się w komercji. Ale ja cenie sobie ten czas przede wszystkim jako spotkanie rodzinne, gdy wreszcie jest dużo czasu aby porozmawiać, wspólnie się pobawić i zwolnić trochę w codziennym biegu. Poza tym lubię też kupować i dostawać prezenty(tak tak zwłaszcza jak jest kasa!) W tym roku pomimo trudniejszej sytuacji materialnej udało się nam jednak wziąć udział w świątecznym zrywie ratowania gospodarki przed kryzysem (he he!)
Co prawda na poświątecznej, niedzielnej próbie zespołu padło pytanie, którą gospodarkę ratowaliśmy bardziej - polską czy chińską?
Na przebiegu minionych świąt zaważyły dwa wydarzenia: niespodziewana wizyta babci Krysi (tak niespodziewana, że z wrażenia nie zrobiliśmy żadnych zdjęć) oraz choroba Oskara. Synek zapadł na oskrzela, miał wysoką gorączkę i silne bóle. Musieliśmy wezwać pogotowie i odwołać wszystkie zaplanowane wizyty.










Stroimy naszą choineczkę.



















Na wigilii u babci Ireny i dziadka Kazika.
















Jak zwykle piękna choinka babci Iry











Nic dziwnego, że Oskar nie mógł oprzeć się jej urokowi.










Tym razem ja wcieliłem się w Św. Mikołaja.