W wakacje tradycyjnie już realizacja programu mocno kulała. Nie mogliśmy zabrać ze sobą tablicy ani większości sprzętów. Trzon naszych wolontariuszy to studenci z akademików i uczniowie, którzy w tym czasie opuszczają miasto. Wszystko to sprawia, że trudno jest nam zmobilizować się do regularnych ćwiczeń. Dlatego też staraliśmy się aby jak najwięcej zaplanowanych turnusów odbyło się w tym właśnie czasie. W tym roku były to 2 z czterech. Liczyliśmy na to, że turnusy i ćwiczenia 3 razy w tygodniu w ośrodku "Krok po kroku" wystarczą aby podtrzymać formę. Niestety po wakacjach zauważyliśmy pewne obniżenie aktywności fizycznej synka. Oskarek po prostu nam się rozleniwił, mieliśmy nawet obawy czy nie cofnął się trochę pod względem rozwoju fizycznego. Okazuje się, że nic nie jest w stanie zastąpić codziennej solidnej pracy w domu, którą zapewnia realizacja programu.
Oczywiście, ktoś mógłby powiedzieć, że można ćwiczyć w domu nie uczestnicząc w programie. Pewnie jest to prawdą, uważam jednak, że udział wolontariuszy związany z realizacją programu jest nieoceniony. Ludzie naprawdę nie doceniają tego elementu, często na wizytach kontrolnych spotykamy rodziny, które usiłują realizować program w oparciu o własne lub wynajęte siły. Kochani nie tędy droga. Prawdziwi wolontariusze to przeważnie ludzie młodzi, bezinteresowni i ciekawi. Ich udział jest jak powiew ożywczego powietrza. Zapewne nigdy byśmy ich nie spotkali w swoim życiu gdyby nie program.
W programie ważne jest również uporządkowanie i skoordynowanie wysiłku w ramach jednolitego systemu, który obejmuje zarówno stronę fizyczną jak i intelektualną rozwoju dziecka.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz