niedziela, 20 grudnia 2009

Toruński horrorek

To była niestety najbardziej pechowa i zwariowana nasza wyprawa do Torunia. Nad wizytą zaciążył wypadek jakiemu uległ Oskar w poniedziałek. Po wizycie u pani psycholog oczekiwaliśmy na naszą kolej na ćwiczenia na sali. Przechadzaliśmy się po korytarzu a Adaś prowadził Oskara w fotelu i nagle najechał na leżące kapcie. Niespodziewanie cały fotel przewrócił się wraz z synkiem na podłogę. Wskutek wypadku chłopak stracił dwa przednie zęby a jedna dwójka jest naruszona. Oczywiście było wiele krwi, płaczu i strachu. Musieliśmy jechać do szpitala gdzie chirurg założył szwy. Oskar był bardzo dzielny i szybko się opanował. Byliśmy cały dzień w plecy i musieliśmy nadganiać drugiego dnia, w związku z czym wróciliśmy o wiele później niż zwykle a do tego jeszcze pociąg miał opóźnienie w Tczewie, rozładowały się nam telefony a dziadkowie czekali na przystanku we Wrzeszczu. Do łóżek zlądowaliśmy ok. 22.00.
Ogólnie rzecz biorąc wujek Szymon był bardzo zadowolony z postępów Oskara. Zwłaszcza gdy synek pokazał jak świetnie stoi w pozycji czworaczej. Nasz program został przemodelowany w takim kierunku aby Oskar mógł jak najszybciej zacząć raczkować. Program intelektualny także został zmieniony. Ponieważ nie szło nam najlepiej z jego realizacją został tak przetworzony aby mógł być wpleciony w codzienne życie.

















































Brak komentarzy: