środa, 4 lutego 2009

Święta, święta

I znowu jestem opóźniony, więc zabieram się do odrabiania zaległości. Na początek o świętach. W tym roku odbyły się nieco inaczej. Po pierwsze tym razem nie dostałem wolnego w wigilię a po drugie babcia Krysia załapała się na emigracyjną falę i przebywa u szwagra w Anglii pomagając przy małej Majce. Nie było więc dwóch wigilii i kursowania między domami. Podczas gdy ja byłem w pracy, mama zaprosiła dziadka Franka do nas a po wizycie pojechała do moich rodziców na Zaspę. Mnie pozostało tylko przejść się po pracy spacerkiem i już byliśmy w komplecie. Całe święta spędziliśmy u babci Ireny i dziadka Kazika. Babcia ponownie została wrobiona w rolę św.Mikołaja. Oskar już chyba zaczął coś podejrzewać ale na Adasiu Mikołaj zrobił duże wrażenie. Bardzo się speszył, nie chciał nic mówić ale w końcu dał się namówić na pomoc przy rozdzielaniu prezentów.

Brak komentarzy: